• Materiały do roku formacyjnego 2019/20

    "WOLNI I WYZWALAJĄCY"


    LIST Kręgu Centralnego ==>>
    Diecezjalny plan pracy DK AW ==>> 
    Kalendarz pracy rocznej RŚ-Ż ==>>

ks. Zbigniew Snarski - referat wygłoszony podczas III Kongregacji DIAKONII, Niepokalanów 18.10.2003 r.

Ks. Blachnicki opisując podstawy duchowości diakonii stwierdził, iż duchowość to pewne zasady natury religijnej, o ile przenikają one i kształtują świadomość oraz postawy i relacje międzyosobowe. Tak więc o duchowości poszczególnych osób, grup, wspólnot czy w końcu diakonii Ruchu można mówić wtedy, kiedy uwidaczniają one postawy życiowe zrodzone w wyniku świadomego przyjęcia podstawowych prawd (chrystocentryzm, pneumatocentryzm, maryjnośc itd.), posiadania wobec nich emocjonalnego stosunku i konkretnego działania potwierdzającego to poznanie i emocjonalne przeżywanie.

Gdy mówimy o duchowości diakonii, to stają przed nami takie podstawowe pytania: Co to znaczy być diakonią? Do czego mnie zobowiązuje duch służby w Ruchu Światło-Życie? Do czego mnie zobowiązuje obecność w Diakonii? Postaram się odpowiedzieć na te pytania analizując niektóre elementy diakonijnej rzeczywistości w duchu przedstawionej definicji.

 

I. Co to znaczy być diakonią?

 

Jest to pytanie o istotę diakonii – służby. Według naszego Założyciela diakonia powinna być rezultatem formacji podstawowej członków Ruchu świadomych odpowiedzialności za sprawy Kościoła i świata, co powinno wyrażać się w podejmowaniu służby na rzecz Ruchu i wspólnot lokalnych.

Już ta definicja sugeruje, iż posługiwanie w Kościele wynika z zaakceptowania całym życiem Osoby Jezusa Chrystusa, a to wymaga koncentracji uwagi na wsłuchiwaniu się w Jego słowa, wpatrywaniu się w Jego czyny, nasycaniu się Jego obecnością.

Nowy Testament mówi nam, że uczeń Jezusa Chrystusa nie poświęci się z oddaniem Jego misji, jeżeli nie przyjmie najpierw całym sercem Jego osoby, Jego słów i czynów. Istotę misji, jaką Jezus powierza uczniom, wypełnia właśnie Jego Osoba: Jego życie, nauka, śmierć i zmartwychwstanie.

Paradoksalnie można powiedzieć, że również istotą naszego posługiwania w Ruchu Światło-Życie nie jest najpierw praca w takiej czy innej diakonii, choćby była podejmowana na bardzo odpowiedzialnych odcinkach. Istotą naszego posługiwania jest związanie się z Jezusem, całkowite powierzenie się Jemu. Musi być w nas głęboka świadomość pierwszeństwa naszego bycia z Jezusem, mieszkania u Jezusa, przed działaniem dla Niego. Jezusowi nie chodzi o to, byśmy oddawali Mu owoce naszego życia, ale abyśmy oddawali Mu całe nasze życie.

Należałoby teraz podjąć refleksję na temat, czy jest w nas osobista zażyłość z Jezusem Chrystusem? Czy pracujemy dla Jezusa, czy dla siebie? Czy posługując w diakonii posiadamy czyste intencje?

Gdyby w naszym życiu było więcej troski o pracę dla Jezusa niż relacji z Jezusem, łatwo ryzykowalibyśmy popadnięcie w herezję czynu. Istotą herezji czynu jest zaspokajanie własnych ludzkich potrzeb z pomocą pracy apostolskiej. Jest to wówczas praca dla siebie a nie dla Jezusa. Jeżeli nie szukalibyśmy najpierw samego Jezusa, to wówczas działanie dla Niego mogłoby stać się parawanem dla szukania siebie. Intensywność i szczerość naszej osobowej więzi z Jezusem gwarantuje czystość intencji w naszej posłudze.

W świetle tego, co już powiedzieliśmy, fundamentem całego apostolstwa i posłannictwa Kościoła, a więc i naszego posługiwania, powinno być najpierw głoszenie takiego sposobu życia, jaki prowadził sam Jezus i jakiego uczył. Nie polega on przede wszystkim na wykonywaniu władzy, na aktywności, na nawracaniu. Apostolstwo to jest zakorzenione w Ewangelii i czerpie swoją moc z sakramentu chrztu. Ma ono przynieść owoc w postaci życia zgodnego z ewangelicznymi błogosławieństwami. Będzie ono polegało chociażby na poskromieniu języka, pokorze, łagodności, milczeniu wobec krytyki, umiejętności słuchania, stałej gotowości świadczenia usług w drobnych sprawach życiowych, znoszeniu i podtrzymywaniu słabych i przebaczeniu.

Zapytajmy siebie, na czym polega moja codzienna diakonia? Czy dla mnie istotną rolę ma poruszanie rękami, aktywność, ruch za wszelką cenę? Czy moje działanie jest zadyszką, czy czynem płynącym z serca?

 

II. Do czego mnie zobowiązuje duch służby w Ruchu Światło-Życie?

 

Duch służby w Ruchu Światło-Życie powinien nas wszystkich zobowiązywać do tego, by być światłem w świecie ciemności, źródłem w Kościele i wśród wszystkich ludzi. Na pewno widzimy konkretniejsze potrzeby i szczegółowo moglibyśmy je wyartykułować. Na pewno każda diakonia dostrzega też swoje własne zadania. Jednak jako cały Ruch musimy ciągle na nowo odnawiać w sobie fundamentalne wezwanie do tego, by być świadkami Jezusa w świecie.

Niestety często w naszej posłudze bywa tak, że zatroskani o bardzo prozaiczne sprawy tracimy z oczu te najważniejsze. Stajemy się antyświadectwem, gdy każdy podąża swoją drogą, zajęty jedynie własnymi sprawami i realizacją osobistego planu. Zbyt wielu jest wokół nas ludzi pozbawionych nadziei, zbyt wiele głośnych wołań pozostawionych bez odpowiedzi, zbyt wiele osób umierających w samotności, byśmy tracili czas i siły na nasze małe uświęcenie.

Konieczne jest więc, abyśmy przedstawiali Kościół jako wspólnotę uczniów zamierzoną przez Chrystusa, Kościół jako znak czasu, znak Bożej obecności w świecie, znak zbawienia, znak nadziei dla świata.

(…)

 

2. Obecność w diakonii powinna zobowiązywać nas również do wierności wobec woli Bożej w podejmowaniu decyzji dotyczących naszego posługiwania. Trzeba odejść od myślenia, że działanie ludzkie utożsamia się z wolą Bożą. W tej postawie ukrywa się założenie, iż Bóg zawsze chce tego, czego chce człowiek. W takim rozumieniu woli Bożej człowiek żyje według własnej woli: sam planuje swoje życie, a następnie ofiaruje swoją wolę Panu Bogu. Oczekuje wówczas, aby Bóg błogosławił to, o czym sam zdecydował dla siebie.

Istotą naszej służby powinna być zatem współpraca i współdziałanie z Panem, udział w dziele Pana. Plany istnieją w Jego sercu. Zadaniem naszym jest więc rozeznanie i zrozumienie tego co jest w sercu Pana. On chce to objawiać swoim sługom.

Ta droga nie ma w sobie nic z mistycyzmu czy nadzwyczajności, lecz jest otwarta dla wszystkich ochrzczonych. Polega ona na przedstawianiu Bogu swoich spraw. Możemy sami zdecydować jakie będziemy realizować w naszej diakonii zadania: idziemy z ewangelizacją do tej czy innej szkoły, wybieramy się na rekolekcje, wykonujemy jakąś inną pracę. Zdecydowawszy, możemy prosić Boga o pomyślną realizację. Lecz jeśli zrodzi się w nas pragnienie posłuszeństwa Bogu, wówczas możemy postąpić inaczej. Najpierw zapytamy Boga – przy pomocy najprostszego środka, jaki jest do naszej dyspozycji, a którym jest modlitwa – czy jest Jego wolą, abyśmy poszli na ewangelizację do tej szkoły, pojechali na rekolekcje, wykonali inną pracę. I gdybyśmy nawet nie wykonali tych dzieł, to w każdym razie będzie to posłuszeństwo woli Bożej, a nie tylko nasza inicjatywa. Jest rzeczą normalną, że podczas takiej modlitwy nie usłyszymy żadnego głosu, nie otrzymamy wyraźnej odpowiedzi, co mamy czynić, a przynajmniej nie jest potrzebna taka odpowiedź. Zawsze jednak najważniejsze będzie to, że sprawę oddaliśmy, wyrzekliśmy się własnej woli, zrezygnowaliśmy z decydowania samemu i daliśmy Bogu możliwość interweniowania w nasze życie.

 

3. Pragnę jeszcze zwrócić uwagę na inny postulat dotyczący zaangażowania w diakonię. Jest nim wspólna modlitwa członków diakonii. Diakonia, która daje pierwszeństwo wspólnej modlitwie, gdzie jej członkowie razem się modlą, pogrążają się w ciszy, na przykład na wspólnej adoracji, i uwielbieniu, zespala się pod działaniem Ducha Świętego. Bóg szczególnie słucha wezwania płynącego z takiej wspólnoty. Kiedy razem prosimy Boga o jakiś dar, o łaskę, Bóg nas słucha i wysłuchuje.

(…)

Jesteś tu:

Serwis wykorzystuje pliki cookies w celach wskazanych w polityce prywatności. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies, w zakresie odpowiadającym konfiguracji Twojej przeglądarki.

Polityka prywatności