IX Piknik Patriotyczny

 W niedzielę 8 maja 2011 w parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu odbył się IX Piknik Patriotyczny.
Jest to coroczna tradycja utrzymywana przez Domowy Kościół i wspierana przez rodziny Skórczyńskich i Michalaków.
 
W tym roku Piknik składał się z trzech części: świadectw gości, wspólnego śpiewania i wspomnień mieszkańców Żoliborza.
 
Piknik rozpoczął się świadectwem …
… harcerzy (ZHR). Przynieśli oni flagę, która była obecna podczas dwóch ostatnich pielgrzymek Ojca Świętego do Polski. Dopiero parę dni temu wróciła z Uroczystości Beatyfikacji w Watykanie, a tak naprawdę swoją historię zaczęła już w 1987r. Wtedy to delegacja Harcerstwa Niepokalanego przyniosła ją na Kongres Eucharystyczny (nielegalnie). Flaga jest biało-czerwona z czarnym napisem ‚CZUWAJ’ i lilijką. Podczas pikniku harcerze uświadomili uczestnikom wagę tego ugrupowania w dzisiejszych czasach. Mówili o tym, że harcerstwo daje świadomość i wybór m.in. ścieżki życiowej, własnych przekonań, ale przede wszystkim uczy patriotyzmu – w dosłownym znaczeniu – miłości do Ojczyzny.
Podczas pikniku śpiewaliśmy piosenki z okresu Wojen Napoleońskich, Powstania Warszawskiego, a także piosenki Jacka Kaczmarskiego. Jednym z najważniejszych wykonań na imprezie była piosenka „Świadkowie”, przedstawiona i odśpiewana przez pana Tomka Skórczyńskiego. Mówi ona o obozie NKWD w Rembertowie, którego polscy mieszkańcy stanowili ok.80%, ale wśród więźniów znajdowali się również jeńcy z innych krajów. Łącznie obóz stanowił 2.5 tys. skazanych. Armia Krajowa zorganizowała zaskakujący i skuteczny plan ucieczki. NKWD było bardzo zaskoczone, jednak w krótkim czasie złapana została ponad połowa jeńców i znacząca większość ich zginęła. Piosenka Jacka Kaczmarskiego mówi o tym, jak przez 30 lat pewna pani poszukuje syna. Zgłasza się do programu Świadkowie.
Inną znaczącą piosenką Jacka Kaczmarskiego była „Samosierra”, mówiąca o nieco innym okresie, a właściwie o heroicznej szarży pierwszego Pułku Szwoleżerów-Lansjerów Gwardii Cesarskiej.
Wspólne śpiewanie wzbogacili uczestnicy pikniku gitarami, akordeonem i saksofonem.
Jednym z gości pikniku był uczestnik Powstania Warszawskiego. Tak się złożyło, że służył on kiedyś w tej samej jednostce z twórcą piosenki ‚Pałacyk Michla’. Podczas śpiewania Gość pikniku nałożył odpowiednie poprawki na przerabiany od lat tekst – tak by się zgadzał z oryginalnym. Refren tej piosenki „Czuwaj wiaro i wytężaj słuch (…) pręż swój młody duch, jak stal” został dołożony później przez inny oddział. W pierwotnej wersji piosenka składała się tylko ze zwrotek. Słynny przełożony „Miecio w kółko golony” był przełożonym naszego Gościa i po prostu uwielbiał się zwracać do pozostałych członków oddziału „Ty! W kółko golony!”.
Był także z nami pułkownik Zdzisław Ociesa o pseudonimie „Kruk”. Od naszego bohatera dowiedzieliśmy się, że walczył w Samodzielnym Oddziale Samoobrony„Kania”, będącym jednym z oddziałów 1 Kampanii I Batalionu 50 Pułku Piechoty 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Dywizja ta powstała z samodzielnie operujących na Wołyniu oddziałów partyzanckich ratujących ludność polską przed krwawymi napadami Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Wołyńska Dywizja Piechoty liczyła 7 tysięcy osób i była najliczniejszą formacją wojskową Polski Podziemnej na terenie kraju w czasie II wojny światowej. Działała nieprzerwanie przez 7 miesięcy, jako zwarty związek taktyczny. Zapoczątkowała akcję „Burza” i najdłużej realizowała jej założenia, aż do zdradzieckiego rozbrojenia przez wkraczające na Lubelszczyznę wojska sowieckie w dniu 25 lipca 1944r. Pan Ociesa opowiadał nam o trudnym losie polskiego partyzanta, który walczył o Ojczyznę z wielkim oddaniem, nie zważając na niedostatki głodu, chłodu i braku amunicji, nie zastanawiając się z jakim ugrupowaniem politycznym idzie w bój. Był młodym 17 letnim chłopcem, kiedy wstępował w szeregi wojskowe. Przeżycia wojenne, które mocno utkwiły w jego pamięci opisał w swojej książce, a fragmenty wierszy recytowały na spotkaniu jego wnuki.
 
Na Pikniku można było poczuć atmosferę historii. Przyciemnione światło, świeczki, ścięta brzoza, krzyż i inne elementy dekoracji pomagały w skupieniu się i przeniesieniu myśli w inny wymiar. Zdjęcia i filmy historyczne wyświetlane przez projektor przedstawiały dawne czasy i okresy walk na terenie Polski. Z pewnością było to ogromne ułatwienie dla ludzi młodych, którzy nie mieli styczności z wojną i dzięki świadectwu starszych mogli stworzyć sobie pewne wyobrażenie o niej. Jednak sam piknik był ważnym wydarzeniem przede wszystkim dla tych, którzy chcieli opowiedzieć o swoich przeżyciach, przyjaciołach, znajomych. Pojawiło się wiele osób z okolic Żoliborza, wychowujących się tam i mieszkających od dziecka, które chciały przekazać pamięć o bohaterskich czynach znanych im Polaków. Niektórzy z nich nie mogli mówić – pomimo upływu lat na samo wspomnienie swych kompanów łzy im napływały do oczu, a głos się załamywał. Ci ludzie wciąż walczą o to, by dokonania naszych przodków – walki o wolność naszego Narodu – nie poszły w niepamięć. Wiele z nich wymieniało nazwiska i opowiadało o usposobieniu i czynach powstańców. Jednak najczęściej powtarzano, że ludzie, których wspominają – już nie żyją, a byli oni wspaniali… Wielu z nich przeszło szlaki z południa na północ – a ginęli pod sam koniec (w ostatnich walkach, lub tuż po udanych akcjach.
 
Kiedyś hasłem przewodnim młodego Polaka było: „Bóg, Honor, Ojczyzna”, a hańbą nie przystąpienie do wojska. W dzisiejszych czasach, Boga się wstydzimy, o honorze każdy już dawno zapomniał, a w Ojczyźnie znosi się obowiązkową służbę wojskową. Myślę, że nie o to chodziło naszym przodkom, i powinniśmy o tym pamiętać.
 
Natalia (20 lat)