Świadectwo, OR III Kraków, 7- 23.08.2021, moderator - ks. Mariusz Żołądkiewicz, para prowadząca - Izabela i Rafał Pytlakowie

Tegoroczne rekolekcje Ecclesia Mater – Mater Ecclesiae, Oaza Rodzin III stopnia – były dla nas pięknym czasem odnowy duchowej i budowy jedności małżeńskiej. Podążając drogami świątyni namacalnie dotykaliśmy wielkości i dostojności Kościoła. Podziwialiśmy piękno odwiedzanych każdego dnia kościołów i patrząc na nie byliśmy dumni z naszego chrześcijańskiego dziedzictwa. Jeszcze bardziej dotykał nas duch Żywego Kościoła – czerpaliśmy z niego pełnymi garściami. Wzmacnialiśmy się słuchając świadectw wiary m.in.: siostry ze Wspólnoty Sióstr Służebnic Miłosierdzia Bożego, która zakochała się w swoim Panu. I my codziennie rozkochiwaliśmy się w Panu, poprzez ręce Maryi w czasie modlitwy różańcowej z rozważaniem. Odnawialiśmy swoją miłość do Niego, ale też do siebie jako małżonków. Niesamowicie istotny był dla nas czas dialogu małżeńskiego. Pozwalał nam być ze sobą i odnawiać relację małżeńską, która przez intensywność życia codziennego została nadszarpnięta.

Rekolekcje to wielki dar. Otrzymaliśmy go, aby zanurzyć się w Panu, umocnić w małżeństwie i wzmocnić więzi rodzinne. Dziękujemy parze moderatorskiej: Izie i Rafałowi Pytlakom oraz ks. Mariuszowi Żołądkiewiczowi. Ich świadectwo umocniło nas w decyzji dotyczącej podjęcia posług w Domowym Kościele, aby posiadać siebie w dawaniu siebie.

Maria i Przemysław Rzodkiewiczowie

Świadectwo, OR I Ciężkowice, 02-18.07.2021, moderator - ks. Szymon Nowicki, para prowadząca - Justyna i Maciej Aulakowie

Dziękuję Bogu za dar rekolekcji, za czas spędzony w małżeństwie i we wspólnocie oraz za możliwość podzielenia się świadectwem.

Od jakiegoś czasu proszę Boga, aby moje serce było bardziej jak Jezioro Galilejskie niż Morze Martwe, aby mogła przez nie swobodnie przepływać łaska i abym potrafiła się dzielić i dziękować za to, co otrzymałam. Od dłuższego czasu żyję ze świadomością i wdzięcznością Bogu za wiele otrzymanych łask. Wdzięczność i wynikające z niej świadectwo to jeden z owoców rekolekcji. Bóg otworzył moje serce i uzdolnił mnie do jego wypowiedzenia na Dniu Wspólnoty. Po rekolekcjach wielokrotnie wracałam myślami to tego świadectwa i odnawiająca się wdzięczność rodziła w moim sercu nowe owoce.

W moim osobistym doświadczeniu, rekolekcje były okazją do odświeżenia dobra, które otrzymałam wiele lat wcześniej, gdy byłam częścią Ruchu Światło-Życie i formowałam się w oazie młodzieżowej. Podobnie jak zgromadzona na Dniu Wspólnoty młodzież, oddawałam wtedy swoje życie Jezusowi i przechodziłam przez Morze Czerwone, a Bóg wyprowadzał mnie z moich osobistych niewoli. Niedługo potem, w czasie studiów, moja gorliwość mocno osłabła, a ja szybko zaczęłam wierzyć w kłamstwa złego i mimo, że byłam w Kościele, to żyłam w oderwaniu od Bożej woli i na własny rachunek. Z perspektywy czasu, jestem przekonana, że Bóg nigdy nie przestał troszczyć się o mnie, bo nie opuszcza człowieka, który choć raz wcześniej oddał Mu swoje życie. Mimo, że Bożą łaskę wielokrotnie odrzucałam, wierzę, że Bóg nie odstępował mnie na krok i prowadził mnie przez życie. Rekolekcje OR I były dla mnie czasem odnowienia osobistego przymierza z Bogiem sprzed lat.

Wspólnota Domowego Kościoła, której częścią jesteśmy od 2018 roku, jest dla naszego małżeństwa wielką łaską, a w czasie rekolekcji odczuliśmy wielką wdzięczność za wspólnotę, charyzmat i dar zobowiązań, które umacniają nasze małżeństwo. Jesteśmy małżeństwem od 11 lat, żyjemy bez dzieci i na początku trudno nam było sobie wyobrazić, że będziemy w stanie być częścią wspólnoty dedykowanej małżeństwom, ale i rodzinom. Przez kilka lat Pan Jezus przemieniał nasze serca i dzięki temu wciąż trwamy w Domowym Kościele i mogliśmy z radością uczestniczyć w wakacyjnych rekolekcjach rodzinnych, nie skupiając się na naszym braku. Dziękuję Bogu za zrozumienie, że we wspólnocie Domowego Kościoła jest miejsce dla każdego małżeństwa i każdy dom (również ten bez dzieci) jest Kościołem, a marzeniem Boga jest świętość każdego małżeństwa.

W czasie rekolekcji młodzieżowych kilka razy zgłaszałam się jako kandydat do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Tegoroczne rekolekcje i przedstawione świadectwa ukazały mi to dzieło w zupełnie nowy sposób. Mimo, że na rekolekcje jechałam z przekonaniem, że wszystko tylko nie KWC (przynajmniej jeszcze nie teraz), Pan Jezus otworzył moje serce i w czasie rekolekcji zgłosiłam swoją roczną kandydaturę. Krucjata Wyzwolenia Człowieka jest dla mnie dzisiaj wielkim darem i tarczą w walce z osobistymi zniewoleniami. Mam też przekonanie, że moje osobiste wyrzeczenie może stać się noszami, na których mogą być niesieni ci, którzy sami nie potrafią poradzić sobie z nałogiem alkoholowym. Wierzę, że w przyszłości Pan otworzy również serce mojego męża i wspólnie będziemy doświadczać tej wolności.

Rekolekcje wakacyjne nie mogłyby się odbyć, gdyby nie ludzie, którzy powiedzieli „tak” Bogu i wyrazili swoją gotowość, by służyć innym. To osobiste świadectwo posługujących małżeństw raduje serce i zachęca do pójścia drogą, na której sami otrzymawszy tak wiele, będziemy w przyszłości mogli służyć kolejnym małżonkom.

Chwała Panu!
Patrycja

Po kilkudniowych rekolekcjach ORAR 2 wyjeżdżamy zdecydowanie ubogaceni. Usłyszane świadectwa pokrzepiły naszą wiarę, a przekazane doświadczenia z całą pewnością pomogą w bardziej świadomym i roztropnym prowadzeniu naszego kręgu. Wiele kwestii, które wydawały się już rozstrzygnięte, zostały przez nas powtórnie poddane analizie. Te rekolekcje dały nam kilka praktycznych wskazówek i „best practices” od innych par animatorskich, które tak jak i nasz krąg, mierzą lub mierzyły się z podobnymi trudnościami.

Miarą dojrzewania jest otwarta postawa wobec służby, np. innym parom w kręgu. Może właśnie te rekolekcje uzdalniają wybrane małżeństwa do posługi animatorskiej? Duże podziękowania dla „współkręgowców”, z którymi mieliśmy okazje rozmawiać i dzielić się naszymi wątpliwościami (i je rozstrzygać). Pomimo uczestnictwa w wielu aktywnościach rekolekcyjnych, wracamy (niesamowite) jak po wakacyjnym odpoczynku. Pomimo przebywania tu z trójką dzieci. Para organizująca wymodliła wspaniałą diakonię wychowawczą, za co serdecznie dziękujemy.

Adam i Agnieszka

To były pierwsze rekolekcje, które prowadziliśmy. Wyraziliśmy zgodę na tę posługę, ale w duszy była niepewność, myśl, że się do tego nie nadajemy, że nie damy rady tego ogarnąć, bo przecież nie wiemy, jak to jest "być parą prowadzącą". I potwierdziły się słowa, które już nieraz słyszeliśmy, że "Bóg nie powołuje uzdolnionych, lecz uzdalnia powołanych". Rekolekcje się udały, Duch Święty czuwał i prowadził, dobrzy ludzie pomagali.

Na początku było sporo pracy, jeszcze więcej stresu, niepokoju, myśli, czy wszystko przygotowaliśmy, czy o czymś nie zapomnieliśmy. Ale już drugiego dnia mieliśmy mniej zmartwień, a więcej spokoju. Z każdym następnym dniem czuliśmy się lżejsi na duszy, stresu było coraz mniej, a radości coraz więcej. Radości ze spotkanie z Panem Jezusem, radości ze spotkania z drugim człowiekiem, radości ze służenia innym, radości z przebywania w pięknym miejscu. I okazało się, że będąc parą prowadzącą, można również czerpać z rekolekcji, co wcale wcześniej tak oczywiste nie było. Mimo obowiązków mieliśmy dużo czasu na przebywanie z Panem Jezusem, a on uspokajał, wyciszał, pocieszał, przytulał, pokazywał, co najważniejsze. Ten czas z Nim umacniał i ożywiał. Umacniał i ożywiał nas indywidualnie, nas jako prowadzących, ale przede wszystkim nas jako małżeństwo. To dzieje sie nadal. Każdego dnia widzimy owoce tych rekolekcji. Te owoce są piękne i bardzo smakują - ożywienie naszego małżeństwa, odnowienie miłości, radość życia - to te najważniejsze.

Bogu niech będą dzięki za ten błogosławiony czas rekolekcji i za cuda, jakie sprawia On w naszym życiu!

Kasia i Krzysiek Mentrakowie

Świadectwa, RT Namiot Spotkania Dębowiec, 24-29.07.2021, moderator - ks. Henryk Bartuszek, para prowadząca - Elżbieta i Grzegorz Kolasińscy

Od 24 do 29 lipca uczestniczyliśmy w rekolekcjach tematycznych „Namiot Spotkania”, odbywających się w Sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiej w Dębowcu. Punktem wyjścia rozważań były teksty konferencji na temat Namiotu Spotkania wygłaszone przez Czcigodnego sługę Bożego księdza Franciszka Blachnickiego. Rekolekcje te były czasem siania i umacniania tego, co już wzrastało w nas. Dużą radością były adoracje Najświętszego Sakramentu, które umożliwiały wsłuchiwanie się w słowo Boże i trwaniu przed Panem.

Nie było „fajerwerków duchowych”, jakiś spektakularnych przemian, to raczej czas, który dobrze oddają słowa : „(…) pasie On swą trzodę, gromadzi [ją] swoim ramieniem, jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące prowadzi łagodnie…” (Iz 40, 11).

To był czas budowania i umacniania relacji z Miłosiernym Panem.

Za ten błogosławiony czas, za gospodarzy, wszystkich organizatorów, uczestników oraz za dzieła, które zapoczątkowały te rekolekcje Bogu niech będą dzięki.

Justyna i Maciej
-----

W tym roku byliśmy na rekolekcjach tematycznych „Namiot Spotkania” w Dębowcu. Pojechaliśmy po 3 letniej przerwie bardzo wygłodniali rekolekcji. Przy wyborze kierowaliśmy się terminem: musiała być to druga połowa lipca, kiedy nasza najstarsza córka jechała na II turnus ONŻ, a młodsza miała obóz harcerski. Pierwszy raz jechaliśmy tylko z naszym najmłodszym dzieckiem. Już w czasie rekolekcji mieliśmy poczucie, że właśnie tych i właśnie takich rekolekcji potrzebowaliśmy najbardziej.

To był cudowny czas, bardzo dobrze rozplanowany. Na namiot spotkania mieliśmy przeznaczoną ponad godzinę. Nowością dla nas było, że nie musieliśmy się nigdzie spieszyć. Pamiętam rekolekcje, kiedy dzieci były młodsze i bycie punktualnym na każdym kolejnym punkcie dnia stanowiło dla nas wyzwanie, a tym razem miałam poczucie, że czasu jest dużo i jednocześnie, że jest wszystko co potrzebne.

Rekolekcje prowadził ks. Henryk, któremu chcemy bardzo podziękować za obecność, za konferencje, a przede wszystkim za jego postawę, postawę sługi.

Na rekolekcjach bardzo mocno doświadczyliśmy wspólnoty. Pamiętam, gdy śpiewaliśmy „Dziś Kościele żyjącego Boga wstań”, czułam ogromną moc wspólnoty. Bardzo dobrze się w niej czuliśmy. Żałowaliśmy, że nasze rekolekcje nie trwają 15 dni. Piękna była również różnorodność naszej wspólnoty - było dużo małżeństw z małymi i licznymi dziećmi, ale były też małżeństwa, którzy swoje dorosłe dzieci zostawiły w domach. Towarzyszyło nam poczucie, że uzupełniamy i potrzebujemy się nawzajem, dopiero razem tworząc jedno.

Bardzo ważna była dla mnie nasza nocna małżeńska adoracja Najświętszego Sakramentu. Na samym początku, a nawet zaraz przed, Pan skierował do mnie ważne słowa, które cały czas są we mnie. Podobnie nadal pracują we mnie wskazówki księdza Blachnickiego dotyczące Namiotu Spotkania.

Na sam koniec chcemy jeszcze wspomnieć o miejscu, gdzie uczyliśmy się „spotykać się z Panem”. Dębowiec to takie polskie La Salette - piękne miejsce kultu Matki Bożej warte odwiedzenia. Za przeżyte rekolekcje, za spotkane osoby, za wszystkie łaski, którymi Pan Bóg nas hojnie obdarza, za wspólne 19 lat naszego małżeństwa - Chwała Panu!

Zosia i Marcin

Jesteś tu:

Serwis wykorzystuje pliki cookies w celach wskazanych w polityce prywatności. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies, w zakresie odpowiadającym konfiguracji Twojej przeglądarki.

Polityka prywatności