• Materiały do roku formacyjnego 2018/19

    "MŁODZI W KOŚCIELE"


    LIST Kręgu Centralnego ==>>
    Diecezjalny plan pracy DK AW ==>>
    Kalendarz pracy rocznej RŚ-Ż - ==>>



Świadectwo, RE Popowo, 16-18.03.2018, ks. moderator Krystian Sacharczuk, para prowadząca Marta i Artur Niegrzybowscy

Na rekolekcjach wyjazdowych byłam po raz pierwszy. Jechałam na nie z nadzieją, że znajdę odpowiedź na kilka pytań.

Pierwszą odpowiedź dostałam już na samym początku, na pierwszej katechezie o miłości Bożej, którą głosił ks. Krystian. Opowiedział o tym, co kiedyś przeżywał i jak postrzegał Pana Boga, a obraz ten nie był dobry tylko pełen lęku i okazało się, że jest to dokładnie to, co ja w tym momencie przeżywam. Słuchając tego co mówi, miałam wrażenie że mówi o moich doświadczeniach. Dało mi to ogromną nadzieję, że znalazł się ktoś, kto będzie w stanie mi pomóc. I tak też się stało.

Kolejną odpowiedź dostałam podczas Adoracji Najświętszego Sakramentu. Odpowiedź przyszła ze Słowa Bożego, otworzyłam Pismo Święte i Pan Bóg odpowiedział mi w bardzo klarowny sposób. Nie miałam żadnych wątpliwości. Radość z tego że Pan Bóg chce ze mną rozmawiać, że do mnie mówi była ogromna. Do człowieka, który czuł się ogromnie od Niego odrzucony.

Gdy przyjęłam Pana Jezusa jako Jedynego Pana i Zbawiciela poczułam ogromną ulgę, a ogromny strach, który mnie zniewalał bardzo się zmniejszył. Jednak najpiękniejszym doświadczeniem, było poczucie, że w moim opuszczeniu, ciemności i cierpieniu nigdy nie byłam sama. Uświadomiłam sobie, że Matka Boża była zawsze ze mną. Po prostu to czułam.

Przyjechałam na rekolekcje żyjąc w ogromnym strachu przed Bogiem, z niesamowicie wykrzywionym Jego obrazem, a wyjechałam pełna nadziei i radości, że gdzieś w Jego nieskończonym miłosierdziu znajduje się miejsce i dla mnie.

Bardzo dziękuję Panu Bogu i wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania tych rekolekcji.

Beata Szuba

Świadectwa, OR I st. Gosławice, 3-19.08.2018, ks. moderator Aleksander Michalak, para prowadząca Beata i Jarosław Bernatowiczowie

Nie jesteśmy długo w Domowym Kościele, ale po przystąpieniu w 2012 roku dość szybko odkryliśmy, jakim darem są rekolekcje, zarówno te wakacyjne jak i śródroczne. Kiedy już „posmakowaliśmy” w takiej formie budowania więzi z Bogiem i jednocześnie poprawy relacji w naszej rodzinie, to właśnie one stały się priorytetem w planowaniu naszego kalendarza. Na wakacje 2018, już w styczniu mieliśmy plan, ale pewnej soboty zadzwonił telefon, a w słuchawce wybrzmiało pytanie: „czy chcielibyście pojechać na OR I st. jako animatorzy małej grupy?”

W OR I st. uczestniczyliśmy kilka lat temu, ale jechać jeszcze raz...? Przecież chcemy realizować nasz plan. No właśnie nasz, a jaki jest plan Boga? Owszem, w jakiś luźnych rozmowach poruszaliśmy temat podjęcia kiedyś służby, aby odwzajemnić dobro, jakie otrzymaliśmy dzięki formacji w DK, ale to chyba jeszcze nie teraz… Na szczęście zwyciężyło „tak, teraz” i to wypowiedziane niezależnie przez nas oboje. Dalej poszło już gładko. Nasza para prowadząca pokrzepiała nas powtarzając, że Pan Bóg nie powołuje uzdolnionych, ale uzdalnia powołanych i zaufaliśmy tym słowom.

15 dni rekolekcji w Gosławicach minęło szybko, o wiele za szybko…. Przeżywając je jako animatorzy każdy dzień odkrywaliśmy zupełnie inaczej niż poprzednio, bardziej świadomie, pełniej, ale i odpowiedzialniej. Nasze obowiązki nie przeszkadzały nam w atrakcyjnym przeżywaniu czasu dla rodziny. Odwiedziliśmy wiele pięknych miejsc na ziemi tarnowskiej, m. in. sanktuarium bł. Karoliny Kózkówny, kopalnię soli w Bochni, zamek w Nowym Wiśniczu itd. Nie zabrakło też kąpieli w pobliskim Dunajcu i na tarnowskiej pływalni.

Wszyscy uczestnicy szczególnie zapamiętali Dzień Wspólnoty, który mogliśmy przeżywać w Krościenku – tu już słowa nie wystarczą, trzeba tam być, aby poczuć ducha i siłę naszego ruchu.

Cieszymy się, że odpowiedzieliśmy „tak” i zdecydowaliśmy się ponownie przeżywać Oazę Rodzin I st. już jako animatorzy. Małżeństwom, które staną kiedyś przed podobnym wyborem, możemy powiedzieć śmiało: nie wahajcie się, tylko ufajcie!

Chwała Panu!

Asia i Artur
-----

Jezus mówi “Oto stoję u drzwi i kołaczę”. Często to pukanie w życiu codziennym jest ledwo słyszalne. Czas rekolekcji to swoiste wyważanie drzwi, obok którego nie można przejść obojętnie. Ten czas dał nam doskonałe zrozumienie 7 szans, które od tego momentu nie są dla nas ciążącymi zobowiązaniami, które trzeba wypełniać, tylko są drogą do szczęśliwego życia. Zrozumieliśmy, że kluczem do pogłębienia wiary i relacji z Bogiem jest Namiot Spotkania i lektura Pisma Świętego. Czas rekolekcji to czas, w którym, oprócz intensywnej pracy nad relacją z Bogiem, pracowaliśmy też nad naszą relacją małżeńską, poprzez dialog, adorację i wspólną modlitwę. Zrozumieliśmy jak ważny dla naszego małżeństwa jest dialog, który powinniśmy i chcemy planować z wyprzedzeniem. Zrodziło się w nas także pragnienie zaproszenia Boga do podejmowania razem wspólnych decyzji życiowych.

Ola i Piotr
-----

„Powierz Panu swą drogę, a On będzie działał”. Dla naszego małżeństwa to fundamentalne słowa, które wzięliśmy sobie do serca, właśnie podczas rekolekcji. Pełnienie woli Bożej to priorytet. Tylko to zapewnia rozwój małżonkom. Tak też jest z nami. Rekolekcje były dla nas czasem prawdziwej oazy. Czasem oddanym Panu i dziękczynieniem za otrzymane łaski, bo było ich wiele w ostatnim, trudnym dla nas roku.

Szczególną łaską dla nas było zapewnienie Jezusa, że jest i zawsze był z nami. W obecnej sytuacji życiowej ta pewność jest dla nas bardzo ważna i spowodowała, że patrzymy z wiarą na wszystkie wydarzenia. Pan Bóg pokazał nam, że w ucisku jakim się znaleźliśmy, został tylko On, a sytuacje, które wydawały się bez wyjścia, zaczęły się rozwiązywać i gdybyśmy wtedy Boga opuścili nic byśmy sami z siebie nie zrobili. Ta sytuacja nauczyła nas jak bardzo ważne jest zaufanie Bogu w najtrudniejszych sytuacjach życiowych.

Rekolekcje wakacyjne to czas łaski, budowania relacji z Bogiem i z małżonkiem. Czas oddany Bogu nigdy nie jest czasem straconym; Pan zastawia dla nas stół, trzeba tylko Mu otworzyć drzwi.

Ania i Mariusz
-----

Jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy wziąć udział w rekolekcjach ORAR I st. Dziękujemy prowadzącym i diakonii za ogromny wkład pracy oraz modlitwę. Na początku naszego małżeństwa mieliśmy pragnienie w sercu, by raz w roku uczestniczyć w „porządnych” rekolekcjach oraz mieć dobry wpływ i wkład w społeczeństwo, w którym żyjemy. Już podczas pierwszych spotkań w kręgu ucieszyliśmy się, że jednym z zobowiązań są rekolekcje, natomiast teraz uświadomiliśmy sobie, że drugie pragnienie też się spełnia. Okazało się, że to, jak realizujemy nasze zobowiązania i jak pracujemy nad sobą wpływa na nasze społeczeństwo. Stawanie się Nowym Człowiekiem tworzącym Nową Kulturę jest dla nas ogromną radością, ale i też ogromnym wyzwaniem. Pan Bóg jest hojny w swoich darach. Poczuliśmy ogromną odpowiedzialność za Ruch Światło-Życie i uświadomiliśmy sobie, że od początku małżeństwa do tego nas Pan Bóg wzywa.

Ważnym punktem była dla nas modlitwa małżonków przed Najświętszym Sakramentem. Pokazała nam, że nie jesteśmy sami, że jest z nami Chrystus, który uczy kochać, przebaczać i stawać się nowym lepszym człowiekiem.

Magdalena i Grzegorz Niemirowscy
-----

Dzięki uczestnictwu w rekolekcjach ORAR I st. w Lipinkach utwierdziliśmy się w przekonaniu, że DK jest wspólnotą, w której chcemy dalej trwać i „budować” Nowego Człowieka. Pomogły nam w tym katechezy i konferencje poprzez usystematyzowanie wiedzy o istocie, zasadach i charyzmatach Ruchu Światło-Życie. Dodatkowo dyskusja na temat zobowiązań pomogła nam wyznaczyć plan działania na kolejny rok w obszarach, które wymagają poprawy, tj. Namiot Spotkania, dialog małżeński.

Dostrzegalnym owocem tych rekolekcji jest również podjęcie naszej dyskusji w temacie: posiadanie siebie przez dawanie siebie we wspólnocie oraz poszukiwanie talentów, którymi moglibyśmy posługiwać, np. odświeżenie posługi lektorskiej Krzyśka po ponad 15 latach i rozeznanie nowego obszaru pomocy.

Za te już widoczne owoce: Chwała Panu!

Joanna i Krzysztof Gąsiorowie
-----

Świadectwa, ORAR II Olsztyn, 09-15.07.2018, moderator - ks. Jarosław Stolarczyk, para prowadząca – Anna i Piotr Zadrożni

„Tyś nas Mistrzu powołał i posłał do ludzi”

Wiele lat temu przed Bogiem, w obecności kapłana i świadków, wypowiedzieliśmy pierwsze słowa zobowiązania. Obydwoje w wolności przyjęliśmy powołanie do małżeństwa, rodzicielstwa. Otwarci na wolę Bożą według zasad Domowego Kościoła przyjęliśmy posługę, zgodnie z regułą ,,równi służą równym '' pary animatorskiej na rekolekcjach ORAR I st. Świadomość odpowiedzialności tej posługi, po ludzku wywoła obawę, czy poradzimy sobie. Rekolekcje przyniosły owoce, ale w nas budziły się pytania „co mogliśmy zrobić lepiej, może coś więcej jako para”. Obydwoje stwierdziliśmy, że aby być dobrym animatorem, trzeba zgodnie z formacją pojechać na ORAR II st.

Rekolekcje z diecezja warszawską w Olsztynie dały nam umocnienie w tym, że jesteśmy w Domowym Kościele i przyjęliśmy zobowiązania nie dlatego że tak trzeba, lecz dlatego, że pragnieniem naszym jest dążenie do świętości. Trzymanie się zasad chroni nas przed wprowadzeniem na spotkanie czegoś, co nie jest zgodne z regułą, harmonią spotkań. Wszystko to co czynimy innym z miłością, pokrzepieniem, zachętą do współpracy z Bogiem, czynimy na chwałę Boga. Każda chwila spędzona przed Najświętszym Sakramentem, wszelkie łaski jakie otrzymujemy to dlatego, że jak zapewnia nas Jezus „ Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili''(J 15:16). W innym miejscu zapewnia nas o swojej przyjaźni, jeżeli czynimy to, co jest Jego wolą. Powiedz tylko ,,fiat'', a Pan będzie ci błogosławił. Słowa Jezusa choć czasami są mocne i trudne, zawsze są pełne miłości. Tej miłości, której nie zabraknie nikomu. Miłość doskonała przynosi pokój. Słowo, które kształtuje i wychowuje jak rodzic, poprzez napomnienie i pocieszenie. Domowy Kościół to szkoła życia, gdzie małżeństwa dzielą się smutkami, radościami i doświadczeniami.
,,Ja i ty, ty i ja uczniowie Pana ''

Z miłością
Marzena i Tomasz z Brukseli
-----

Wyjazd na rekolekcje zazwyczaj przychodzi nam z trudem. Przed wyjazdem dopada nas zniechęcenie, a w głowie pojawia się pełno powodów, dla których nie powinniśmy jechać. Przecież jest tak dużo pracy i innych potrzeb, zwłaszcza gdy ma się trójkę małych dzieci. Tym razem jednak w naszym małżeństwie było inaczej, mimo mojej niechęci, mąż czuł wyraźnie, że Bóg nas zaprasza i że będzie to bardzo potrzebny czas dla naszej rodziny. Nie pomylił się.

Choć nie były to długie rekolekcje (a szkoda!) przeżyliśmy je głęboko, wyraźnie słyszeliśmy głos Pana Boga, obecnego w Słowie Bożym, Eucharystii, modlitwie małżeńskiej przed Najświętszym Sakramentem czy dialogu małżeńskim. Bóg objawiał nam stopniowo s woje plany co do naszej relacji, naszej rodziny. W naszych uszach brzmiały bardzo wyraźnie słowa z listu św. Pawła do Kolosan
„I bądźcie wdzięczni!” Nasze oczy otworzyły się na deszcz łask, które Bóg zsyła każdego dnia, a których po prostu nie zauważaliśmy, skupiając się na tym, co niedoskonałe.
Wielkim umocnieniem i wsparciem dla nas były także świadectwa innych rodzin obecnych na rekolekcjach. Miłość, dobro i wielkoduszność to to, czego doświadczyliśmy od nich, obserwując jak starają się żyć Słowem Bożym każdego dnia, mimo przeciwności losu i trudności, których doświadcza każdy z nas. Dziękujemy Bogu za ten czas (i za diakonię wychowawczą, która wspaniale zaopiekowała się naszymi dziećmi, pozwalając nam głęboko przeżyć rekolekcje).

Kamila i Mateusz Kacprzakowie
-----

Jesteśmy małżeństwem od 11 lat, w Domowym Kościele 2,5 roku. Po roku pilotażu byliśmy na rekolekcjach OR I, które były wspaniałym czasem wypełnionym Duchem Świętym. Następnie zostaliśmy wybrani na animatorów naszego kręgu. Nasze tegoroczne wakacje nie uwzględniały żadnych dalszych wyjazdów, jednak Pan Bóg miał dla nas inny plan i rzutem na taśmę zapisaliśmy się na ORAR II. 

Już od dnia przyjazdu dało się odczuć od innych uczestników spokój, chęć pomocy, dzielenia się, służby innym. Rekolekcje pokazały nam jak ważną rolę odgrywają animatorzy, jednocześnie ukazując jak niedoskonali byliśmy w naszej posłudze. Otworzyły nam oczy na to jak ważne jest wypełnianie zobowiązań, które mają prowadzić do budowania relacji między małżonkami i pogłębiania relacji z Panem Bogiem.
Rekolekcje to czas kiedy mogliśmy znaleźć się w innym wymiarze, kiedy mogliśmy niemalże dotykać Pana Boga, czego zwieńczeniem była adoracja małżonków przed Najświętszym Sakramentem. To również czas (dar) naładowania akumulatorów do pracy nad sobą i do służenia innym.
Pomimo, że na rekolekcjach było mnóstwo małych dzieci to w żaden sposób nie przeszkadzały one
w przeżywaniu tego czasu. Z nami był tylko nasz młodszy syn (6 lat) a starszy (9 lat ) był w tym czasie na obozie zuchowym. Widząc jak wiele darów otrzymał nasz syn stwierdziliśmy, że na kolejne rekolekcje będziemy jeździć tylko w pełnym składzie.
Czy warto jeździć na rekolekcje i to z małymi dziećmi? Tak, zdecydowanie warto, a łaski cały czas płyną szerokim strumieniem.

Magdalena i Tomasz Kalwarczykowie
-----

Bartek:
Przyjechałem na te rekolekcje ze świadomością że moje serce jest poblokowane różnymi lękami, które mnie przerastały. Przejawiały się one m.in. we wprowadzaniu niepokoju w życie rodzinne, marnowaniem czasu w pracy.
Już na rekolekcjach odkryłem jak mało jest zaufania w moim sercu. Lęk jest stąd, że ufam tylko sobie i sam chcę panować nad całym swoim życiem. Bóg zadziałał w tym czasie poprzez doświadczenie choroby - wyjątkowo silnej - która prawie dosłownie zwaliła mnie z nóg. Uniemożliwiła mi normalne funkcjonowanie przez połowę rekolekcji, a zastrzyki musiałem przyjmować prawie do końca oazy. Było to mocne doświadczenie własnej niewystarczalności i tego, że nic tak naprawdę ode mnie nie zależy.
W takim doświadczeniu przyszedł czas Paschy, podczas której doświadczyłem, że Jezus chce dotykać mojego serca. W słowach proroka Ezechiela Bóg obiecał mi zabranie serca kamiennego i danie serca z ciała. Mogłem odnowić przymierze z Jezusem - z Tym, który cały mi się ofiarował. Kolejnym ważnym doświadczeniem było pojednanie w sakramencie pokuty, gdzie odkryłem, że drogą dla mojego serca jest trwanie w dziękczynieniu. To powinna być moja pierwsza odpowiedź na łaski, z którymi przychodzi Jezus. Odkryłem też, że Eucharystia jest miejscem zanurzenia się w Miłości Boga i dziękowania za nią.

Paulina:
Doświadczenie choroby Bartka, która okazywała się trwać i trwać, powodowało w mnie pytania o sens naszej obecności na rekolekcjach przy tak częściowym w nich uczestnictwie. Jak lud Izraela zadawałam pytania: Po co nas Panie wyprowadziłeś na tę pustynię? Czy nie lepiej było zostać w Egipcie? Zaczęłam odkrywać, że Bóg jest Panem zdrowia i choroby. I że ja sama nie planuje mojego życia. Zobaczyłam, że wciąż uciekam przed tym co dzieje się teraz, przed życiem w teraźniejszości. Nieustannie czekam na coś w przyszłości (kiedy Bartek wyzdrowieje, kiedy dzieci dorosną, kiedy będzie urlop itp.). Bóg zaprasza mnie do przeżywania życia tu i teraz, do otwierania się i przyjmowanie tego, co przychodzi. Odkryłam, że to jest moja ogromna bariera w przeżywaniu liturgii. Zdecydowałam, że nie chcę uciekać w rozproszenia, świat swoich myśli, ale uczyć się uczestnictwa w tym co dzieje się teraz. I tym dla mnie stała się Eucharystia - oddaniem Chrystusa, w które ja chcę się włączyć.
Rekolekcje przyszły do mnie również z doświadczeniem zachwytu Słowem Bożym, zwłaszcza podczas spotkań kręgu i celebracji Słowa Bożego. Odkrywałam bogactwo znaczeń, niezwykłą ciągłość Bożego objawienia w historii oraz to, czemu księga Wyjścia jest Ewangelią Starego Testamentu. Wszystko to zaowocowało u mnie głodem Słowa, który staram się jak najczęściej zaspokajać.

Chwała Panu.
Paulina i Bartłomiej Gajewscy
-----

Przyjechałam na rekolekcje II stopnia OR z nastawieniem, że Bóg chce, abym coś robiła i myślałam, że właśnie tutaj dowiem się, co to ma być. Tymczasem zamiast dowiedzieć się co mam robić, poznałam jak mam to robić. Zobaczyłam także, że Bóg ma poczucie humoru. Jechałam na rekolekcje z nastawieniem, że wydarzy się coś niezwykłego. Tymczasem minęła większa ich część, a nic takiego się nie działo. I właśnie w wigilię Zesłania Ducha Świętego. Nastąpiło coś czego zupełnie nie chciałam. Było to niezwykłe, ale nie tak jak myślałam. Miałam zacząć psalm. Czułam, że nie dam rady, ale mimo to postanowiłam to zrobić. Od początku wszystko szło nie tak. Śpiewający przede mną zaśpiewał inną melodię. Gdy przyszła moja kolej miałam kompletną pustkę w głowie i nie wiedziałam jak mam zaśpiewać. Jednak zamiast poprosić siedzącą obok mnie animatorkę, wstałam i próbowałam zaśpiewać. To była całkowita klapa. Dlaczego o tym piszę? Dopiero to wydarzenie pozwoliło mi dostrzec moje niewole: zbyt szybkie ocenianie innych, przykładanie zbyt wielkiej wagi, do tego co o mnie pomyślą oraz kłopoty z poproszeniem o pomoc.
Bóg przyszedł do mnie w mojej słabości. Otworzył moje oczy na to, co we mnie wymaga jeszcze zmiany. Chciałam czegoś wielkiego i dostałam. Nauczyłam się, że nie należy oceniać innych, gdyż nie wiemy ile trudu kosztuje ich to co robią. Zostałam wyzwolona z przejmowania się tym, co o mnie pomyślą inni. I najważniejsze - nauczyłam się, że to co robię to nie tylko moja własna sprawa, ale że ma to wpływ także na innych.
Za te wszystkie doświadczenia dziękuje Bogu.

Chwała Panu.
Małgosia

Jesteś tu: